Psychologia od dawna jasno pokazuje, że ta nagła, paraliżująca „chemia” wcale nie oznacza spotkania bratniej duszy. Najczęściej to po prostu Twój układ nerwowy, który rozpoznał w drugiej osobie znajome, toksyczne schematy z przeszłości, lęki albo deficyty z dzieciństwa. Ta „iskra” to nie magia, to po prostu ekscytacja wynikająca z niepewności i strachu przed odrzuceniem, którą hollywoodzkie filmy sprzedały nam jako romantyczny ideał 🎬 Wmawianie sobie, że „tak musi być i to jest w porządku”, to idealne usprawiedliwienie dla emocjonalnej niedojrzałości. To dlatego rzesze ludzi pakują się w toksyczne relacje z „iskrą”, ignorując stabilnych, wartościowych ludzi z dobrym charakterem, bo przy nich jest... spokojnie. A dla uzależnionego od emocjonalnego rollercoastera mózgu spokój oznacza nudę 🎢 Dojrzałość zaczyna się wtedy, kiedy człowiek rozumie, że pociąg fizyczny można zbudować na bazie bliskości, szacunku i fascynacji intelektualnej, a ta pierwotna, ślepa „chemia” to najgorszy możliwy doradca przy wyborze partnera na życie. Szukanie „iskry” zamiast fundamentu to przepis na pożar, w którym po paru miesiącach zostają tylko zgliszcza i kolejne rozczarowanie 🤷‍♂️🧱
Dobrze napisane 😋😜😘
jestem po przejsciach i roznych zwiazkach
nie masz racji ale spoko
Nie do końca tak jest 🙂 to co opisujesz, to schemat uzależnienia emocjonalnego, bez chemii nie da się zbudować relacji romantycznej 🙂
Najdziwniejsze jest to, że całe życie uczą nas, jak być z ludźmi. Nikt nie uczy nas jak być samemu. A później przychodzi moment, kiedy siedzisz sam na drugim końcu świata i okazuje się, że albo lubisz własne towarzystwo, albo właśnie zaczyna się najtrudniejsza podróż. Kiedyś myślałem, że podróże zmieniają życie. Dziś myślę, że one tylko pokazują prawdę. Zabierasz ze sobą dokładnie tego samego człowieka. Siebie. A Ty umiesz być sama ze sobą? Jaka była ostatnia rzecz, którą zrobiłaś całkowicie sama?
„Często słyszymy, że liczy się charakter. I rzeczywiście, dobry charakter potrafi sprawić, że ktoś staje się dla nas bardziej atrakcyjny. Ale prawda jest też taka, że nie da się zmusić do chemii i pociągu. Można podziwiać człowieka, lubić go, szanować i uwielbiać jego charakter, a mimo to nie czuć tego 'czegoś'. I to też jest w porządku. Bo do związku potrzeba nie tylko zgodności charakterów, ale też wzajemnej atrakcyjności i iskry między dwojgiem ludzi.” ❤️
To modne dzisiaj romantyzowanie „prostych rzeczy” stało się idealną tarczą obronną dla ludzi, którzy boją się sięgać po więcej. Łatwiej jest wmówić sobie, że do szczęścia „wystarczy słońce”, niż przyznać przed sobą, że w prawdziwym świecie rachunków nie zapłacisz śpiewem ptaków, a realnej satysfakcji z życia nie zbudujesz na staniu w oknie i łapaniu witaminy D 🤷‍♂️ Docenianie małych chwil jest super, dopóki nie staje się formą emocjonalnego minimalizmu, w którym celowo obniżasz swoje standardy i oczekiwania od życia, żeby tylko nie poczuć rozczarowania. Słońce świeci tak samo na ludzi sukcesu, jak i na ludzi bezdomnych – robienie z tego osobistego powodu do szczęścia jest zwykłym myśleniem życzeniowym ☀️
Szukanie faceta, który ma być Twoim „ukojeniem” i przy którym możesz wreszcie zrzucić z siebie wszystko, co Cię przygniata, to nic innego jak szukanie darmowego terapeuty albo żywej emocjonalnej poduszki 🛋️ Drugi człowiek to nie jest sanatorium dla Twojego zmęczonego układu nerwowego ani kontener na Twoje nieprzepracowane problemy. Prawdziwa dojrzałość polega na tym, że najpierw sama uczysz się kontrolować swój oddech, radzić sobie z własną kruchością i dźwigać swoje ciężary, a dopiero potem wchodzisz w relację z pozycji siły i stabilności, a nie z pozycji tonącego, który szuka koła ratunkowego 🌊 Wmawianie sobie, że to partner ma przynieść „ukojenie”, to zrzucanie z siebie odpowiedzialności za własny stan psychiczny. Jeśli wchodzisz w związek tylko po to, żeby ktoś Cię „uspokajał”, to prędzej czy później zamienisz tę relację w emocjonalne pasożytnictwo, w którym facet w końcu pęknie pod ciężarem, który na niego zrzuciłaś, a z tej mitycznej „ciszy” zostanie tylko głośne rozstanie 🧱🤷‍♂️
„Napisanie historii na nowo, żeby stara nie miała znaczenia”? 📖 No super, tylko że życie to nie jest nowa karta w Wordzie, którą można otworzyć po kliknięciu „zamknij bez zapisywania”.

Wmawianie sobie, że pojawi się jakiś magiczny człowiek, przy którym Twoja przeszłość nagle wyparuje i przestanie mieć znaczenie, to skrajna naiwność i ucieczka od rzeczywistości. Twoja historia ze wszystkimi błędami, porażkami i trudnymi momentami to jest to, co Cię ukształtowało. Jeśli próbujesz ją zamieść pod dywan i udawać, że jej nie ma, bo „teraz piszemy nowe”, to wchodzisz w nową relację z zamkniętymi oczami 🙈

Nowy partner to nie jest terapeuta ani czysta tablica, na której możesz nabazgrać nowy scenariusz, żeby poczuć się lepiej.

Dopóki nie zrozumiesz i nie przepracujesz swojej własnej historii, będziesz ją nieświadomie przepisywać do każdego kolejnego związku, zmieniając tylko imiona bohaterów 🤷‍♂️ Prawdziwa dojrzałość polega na tym, że spotykasz kogoś, kto zna i szanuje Twój bagaż, a Ty znasz jego, i razem budujecie przyszłość MAJĄC ŚWIADOMOŚĆ przeszłości. Próba wymazania gumką tego, co było, to nie jest żaden nowy rozdział to po prostu amnezja emocjonalna na własne życzenie 🧱
Adoreo is adults only website!
Adoreo is strictly limited to those over 18 or of legal age in your jurisdiction, whichever is greater.